X
Narodowy Spis Powszechny Ludnoci i Mieszka 2021
RSS facebook
BIP Biuletyn Informacji Publicznej

eUrząd

ePUAP
Znajdź żłobek

Pogoda Serwis pogodowy IMGW
Miejski Ośrodek Kultury
Miejska Biblioteka Publiczna
Miejskie Centrum Sportu i Rekreacji
MMKS Nowy Targ
Nowy Targ - stolica Podhala miasto z 670-letnią historią, określane przez wszystkich Górali jako Miasto.

» więcej o mieście

Nasze Osiągnięcia

ISO9001:2015

#ekoLiderzy2018

JP II Nowy Targ
Nad Dunajcem
Album-Ocalic
NT Szlak Rowerowy
Rowerowy Nowy Targ
PAP Samorząd
Miejska Orkiestra
nowytarg24.tv
PPUZ
NFOŚiGW
Czyste spalanie
Amazonki
Fundacja im. A. Worw
Aeroklub
WKU Nowy Targ
Pakiet dla średnich
Malopolska

Google Translate - tłumaczenie maszynowe strony:

           
Aktualnie stronę ogląda osób: 73
Lis-Kula - wspomnienie o bohaterze Niepodległej
Lis-Kula - wspomnienie o bohaterze Niepodległej
pl.wikipedia.org

Wystąpienie Przewodniczącego Rady Miasta Lesława Mikołajskiego z okazji Święta Niepodległości

Szanowni Państwo
 Świętujemy dzisiaj 91 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Nie żyją już uczestnicy tamtych wydarzeń, więc informacje na ten temat czerpiemy ze źródeł pisanych- licznych książek i opracowań historycznych - ale istnieje także inna piękna forma przekazu historycznego : Pieśń patriotyczna, jakże mocno zakorzeniona w naszej tradycji narodowej.

To dzięki tym pieśniom wiele postaci i wydarzeń pozostaje nadal w naszej pamięci przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Za kilkanaście minut wraz ze znakomitym zespołem Loch Camelot będziemy śpiewać pieśni legionowe. Wśród nich jest jedna szczególna: " Rapsod o pułkowniku Lisie-Kuli to dzięki tej pieśni, ta fascynująca postać żołnierza - bohatera uniknęła zapomnienia. To o nim mówią piękne słowa ostatniej strofy:

"Otwórzcie złota księgę, gdzie bohaterów spis, na czele jej widnieje pułkownik Kula - Lis."

Gdy byłem małym chłopcem uczył mnie tej pieśni mój dziadek Stanisław Skalski, który walczył na froncie włoskim razem z naszym bohaterem, okrytym już wtedy sławą wojenną. Obecnie pieśń tą śpiewają moje dzieci, siostrzeńcy i ich przyjaciele. Śpiewają ją dorośli, ale także młodzież.

Pozwólcie Państwo, że w kilku zdaniach przybliżę wam historię życia i bohaterskiej śmierci Leopolda Lisa- Kuli. Urodził się on (proszę zwrócić uwagę na niezwykłą symbolikę tej daty) 11 listopada 1896 r w Łańcucie, w rodzinie Kulów- Niemstów, która słynęła z wielowiekowych tradycji rycerskich i żołnierskich. Zgodnie z tą tradycją Leopolda ciągnęło do wojaczki od najmłodszych lat. Już jako 15 letni chłopak wstąpił do Drużyn Strzeleckich organizowanych przez Józefa Piłsudskiego, które były zalążkiem przyszłych Legionów. Podczas ćwiczeń pod Jasłem w 1912 r młodziutki strzelec swoją zręcznością we władaniu szablą i bagnetem, zwrócił na siebie uwagę przyszłego komendanta Legionów wizytującego te manewry. Od tej pory Piłsudski nazwał go " swoim kochanym chłopcem". W 1913r Kula - Lis odwiedził Podhale kończąc z wyróżnieniem kurs oficerski w Zakopanem i w Stróży. Wraz z innymi strzelcami z Podhala i Galicji brał udział w manewrach w okolicy Rabki, Skomielnej i Pcimia. Już jako młodziutki podporucznik (najmłodszy oficer w Legionach) na czele swojej 4 kampanii z Rzeszowa, w pierwszych dniach sierpnia zjawił się w Oleandrach. Prawdę wie mówi pierwsza zwrotka rapsodu; " Gdy ruszył na wojenkę miał 17 lat".

Swój chrzest bojowy odbył w bitwie pod Załężem. Później bił się z Moskalami w różnych potyczkach i bitwach. Na szlaku bojowym były; Kielce, Krzywopłoty, Łowczówek, Jastków, Kamieniucha, Kukla i inne. Pod Kostiuchniówką okrył się sławą ratując przed niechybną zagładą 7 Pułk Piechoty śmiałym i błyskawicznie przeprowadzonym manewrem oskrzydlającym. Te działania, a także bezprzykładne męstwo, stały się kanwą legionowych legend i opowieści, ale również powodem do awansu na kapitana i dowódcę batalionu w 1916r. Niezłomny charakter wykazał Kula nie tylko na polu walki. W styczniu 1915 r zdał w Wadowicach maturę do której przygotowywał się między bitwami, na postojach i w trakcie każdego popasu.

Kryzys przysięgowy z lipca 1917r doprowadził do internowania Piłsudskiego i szefa sztabu Sosnkowskiego w twierdzi magdeburskiej. Również Lis -kula nie złożył przysięgi na wierność Austrii- jednak jak wielu żołnierzy został wcielony do armii austriackiej i przeniesiony na front włoski.

W przypadku Lisa - Kuli było to szczęście w nieszczęściu. Doświadczenie jakie tam zdobył miało zaprocentować w przyszłości. Oprócz doświadczenia bojowego zdobył też niemała sławę, kiedy to podczas szturmu na włoska twierdzę Cordolezzo zdobył ją wraz z Polakami prawie z marszu, chociaż Austriacy robili to bezskutecznie przez wiele tygodni. Ranny podczas tego szturmu jedenastoma odłamkami granatu, utrzymał jednak zdobytą pozycję i zdobył sławę " szalonego Polaka".

Po ucieczce ze szpitala w styczniu 1918r zameldował się u dowódcy Polskiej Organizacji Wojskowej Edwarda Rydza Śmigłego. W lecie 1918r był już komendantem naczelnym P.O.W. Jako dowódca batalionu, a później większych jednostek brał udział w wciąż trwających zaciętych walkach na Wołyniu i Ukrainie. Walczył z Ukraińcami, w okolicy oblężonego Lwowa wspierając Lwowskie Orlęta, później z 23 pułkiem piechoty ruszył na odsiecz oblężonej przez komunistów twierdzy Zamość, rozbijając wroga w czasie półgodzinnej walki w swoim brawurowym stylu. Ta wiktoria nie uderzyła młodemu dowódcy do głowy. Mimo, że od dłuższego czasu Piłsudski nalegał, aby Kula wrócił do Warszawy i rozpoczął organizowanie 1 pułku piechoty w Jabłonnie, ten wciąż żądny wojaczki, wyprosił na marszałku możliwość dalszej służby w polu i nadal bronił świeżych granic Polski, które płonęły ogniem.

Szczęście opuściło go 7 marca 1919 r. W ataku na miasteczko Tarczyn na Wołyniu, na czele zaledwie stuosobowego oddziału żołnierzy ponownie wykorzystał swoją brawurę i pełne zaskoczenie dwóch pułków Ukraińców, rozbijając ich całkowicie i wypędzając z Tarczyna. Kiedy wydawało się, że jest już po walce, z ukrycia padł strzał, raniąc śmiertelnie młodego dowódcę.

Nad ranem 7 marca Lis Kula zmarł z upływu krwi. Uroczystości żałobne odbyły się w Warszawie, a potem w Rzeszowie. Żegnali go liczni legioniści z marszałkiem Piłsudskim na czele. Surowa żołnierska trumna wieziona na armatniej lawecie ozdobiona była wieńcem z napisem: "Mojemu ukochanemu chłopcu". Pośmiertnie awansowano go na pułkownika.

W czasie odsłonięcia pomnika Lisa -Kuli w Rzeszowie w 1932r, Rydz- Śmigły mówił: " Wierność aż do śmierci Polsce i umiłowanie zawodu żołnierskiego- to cechy charakteru pułkownika Kuli - Lisa. Daleki od egoizmu, zawsze skromny, przekonany, że jeszcze za mało dał z siebie dla sprawy, z pogodą w sercu, z uśmiechem na ustach radośnie szedł naprzód. Żołnierze o takich duszach to filary naszej armii i naszych cnót: męstwa i honoru"

W czasach II Rzeczpospolitej był powszechnie uznawany za bohatera. Po II wojnie światowej komuniści z ogromną zaciekłością zwalczali jego legendę. Burzono jego pomniki, usunięto go z podręczników historii z zemsty za to, że na polu walki hordy bolszewików na dźwięk jego nazwiska wiały gdzie pieprz rośnie.

Śpiewając rapsod o pułkowniku Kuli- Lisie oddajmy mu więc należną cześć. Ale takich jak on były tysiące, dziesiątki tysięcy. Szacuje się, że z samego Podhala ponad 2 tysiące młodych górali wstąpiło do Legionów. Wśród nich było dwóch nowotarżan, rówieśników Kuli- Lisa: Józef Szopiński rocznik 1895 i Władysław Fryźlewicz ur. W 1896r.

Ten pierwszy zdał maturę w 1913r z wynikiem celującym, a ponieważ wykazał się wielkim talentem technicznym zapisał się na Politechnikę Lwowską. Po pierwszym roku studiów jego karierę naukową przerwał wybuch I wojny światowej. Ojczyzna wzywała i trzeba było naukę odłożyć na później.

5 sierpnia 1914r wyruszył jako ochotnik z 55 drużyną Strzelców Podhalańskich do Legionów Piłsudskiego, gdzie trafił do 5 pułku piechoty I Brygady.

W Legionach pełnił funkcję dowódcy oddziału telefonistów pułkowych. Dosłużył się stopnia sierżanta uczestnicząc czynnie we wszystkich walkach 5 pułku na froncie wschodnim. Wskutek obrażeń odniesionych w walkach o Polską Górę na Wołyniu, zmarł w szpitalu w Dęblinie 9 grudnia 1916r.

Pogrzeb śp. Józefa Szopińskiego odbył się 19 grudnia w Nowym Targu - była to wielka patriotyczna manifestacja mieszkańców naszego miasta.

Za prace poniesione na polu walki o niepodległość pośmiertnie otrzymał Krzyż Niepodległości oraz Złoty Krzyż Zasługi. We wniosku o ich przyznanie zawarto krótką, ale jakże wymowną i wspaniałą opinię wyrażoną zdaniem:

" wybitny, ideowy i zasłużony żołnierz legionowy"- który swoje krótkie, bo zaledwie 21-letnie życie poświęcił ojczyźnie i walce o niepodległość.

Władysław Fryźlewicz kolega szkolny Józefa Szopińskiego, w latach późniejszych ożenił się z jego siostrą- byli więc szwagrami. Od 1911r był członkiem drużyn strzeleckich, gdzie zdobywało się pierwsze umiejętności żołnierskie. W końcu sierpnia 1913r wstąpił do Legionów, do 3 Pułku gen. Hallera. Z pułkiem tym odbył całą kampanię karpacką i bessarabską w Bukowinie Zakarpackiej. W 1915r z 3 pułkiem przeszedł na Wołyń, gdzie walczył w wielu bitwach m.in. pod Kostiuchnówką, gdzie zabłysnął talentem Lis- Kula. W bitwie pod Wołczkiem dostał się do niewoli rosyjskiej . Za Uralem kilka tysięcy kilometrów od rodzinnego domu spędził ciężkie 2 lata. Z niewoli wrócił wiosną 1918 r i po kilkumiesięcznej przymusowej służbie w armii austriackiej

4 listopada 1918 r wstąpił do Wojska Polskiego, gdzie służył w I Pułku Strzelców Podhalańskich. Z pułkiem tym odbył całą kampanię wołyńską w 1919 roku, a później brał udział w wojnie z bolszewikami w 1920r. Do cywila przeszedł dopiero w sierpniu 1921r. Jak łatwo policzyć na wojaczce spędził dokładnie 7 lat- najlepszych lat swojego młodego życia. Ale na tym nie skończyła się służba tego dzielnego żołnierza. Aż do 1938r pracował najpierw jako dozorca w koszarach wojskowych, a potem w Powiatowej Komendzie Uzupełnień.

Długoletnia służba Władysława Fryźlewicza została doceniona. Komitet pod przewodnictwem Józefa Piłsudskiego przyznał mu Krzyż Zasługi i Medal Niepodległości " za zasługi na polu pracy niepodległościowej" a w 1938 r otrzymał medal za długoletnią służbę. Zmarł w 1986 r dożywając pięknego wieku 90-ciu lat.

Jakże różne były dole i niedole tych trzech legionowych żołnierzy. Los rzucał ich od słonecznej Italii aż po odległą, mroźną Syberię. Dwaj zginęli młodo w wieku 21 i 22 lat - nie zdążyli nawet założyć rodzin, Trzeci dożył pięknego, sędziwego wieku, ale łączyła ich jedna wielka sprawa : Miłość do ojczyzny i ogromne, nieodparte pragnienie przywrócenia jej niepodległości. Za tą niepodległość przelewali krew i oddawali życie, dlatego to święto które dziś obchodzimy ma tak wzniosłą i ogromną rangę.

Print Informacja z dnia 16-11-2009, opublikowana przez: Mariusz Foryt była czytana 2072 razy
Źródło: Reporter   więcej z tej kategorii (Reporter)

Podobne wiadomości:









Urząd Miasta Nowy Targ, 34-400 Nowy Targ ul. Krzywa 1, tel. 18 2611200
© 2009 Informatyka - Jeżeli widzisz błąd na stronie napisz o tym do nas
Polityka cookies i innych podobnych technologii
Klauzula informacyjna RODO
Deklaracja Dostępności
SLE