X
Narodowy Spis Powszechny Ludnoci i Mieszka 2021
RSS facebook
BIP Biuletyn Informacji Publicznej

eUrząd

ePUAP
Znajdź żłobek

Pogoda Serwis pogodowy IMGW
Miejski Ośrodek Kultury
Miejska Biblioteka Publiczna
Miejskie Centrum Sportu i Rekreacji
MMKS Nowy Targ
Nowy Targ - stolica Podhala miasto z 670-letnią historią, określane przez wszystkich Górali jako Miasto.

» więcej o mieście

Nasze Osiągnięcia

ISO9001:2015

#ekoLiderzy2018

JP II Nowy Targ
Nad Dunajcem
Album-Ocalic
NT Szlak Rowerowy
Rowerowy Nowy Targ
PAP Samorząd
Miejska Orkiestra
nowytarg24.tv
PPUZ
NFOŚiGW
Czyste spalanie
Amazonki
Fundacja im. A. Worw
Aeroklub
WKU Nowy Targ
Pakiet dla średnich
Malopolska

Google Translate - tłumaczenie maszynowe strony:

           
Aktualnie stronę ogląda osób: 50
System (na razie) zbilansowany
System (na razie) zbilansowany
Fot. Anna Szopińska

Rozmowa z Markiem Fryźlewiczem, burmistrzem Nowego Targu

- Organizowany przez miasto system gospodarowania odpadami działa od roku, a wykluwał się w gorących sporach na forum Rady Miasta. Co w tej chwili wiemy o jego ekonomice?

- Jeśli nie w dziesiątkę, to w dziewiątkę na pewno utrafiliśmy z wysokością stawek w stosunku do ilości odpadów. Stawki zostały zaplanowane tak, że system się bilansuje. Nie sprawdziły się złe sny opozycji, że to wszystko jest fatalnie przygotowane. System jest zbilansowany, mimo iż w poszczególnych miesiącach notujemy zauważalne różnice w ilości odpadów. Są to wahania w granicach 5 – 10 procent. 5 procent to jeszcze granica błędu. Gdyby natomiast były to wahania kilkunastoprocentowe i tych odpadów przybywało, stawki też trzeba by zrewidować.


- Żeby mieć wiedzę o ilościach śmieci, system musi być monitorowany. Jak się to odbywa?

- Udało się nam wdrożyć ważenie każdego samochodu, żeby śmieci nie przyjeżdżały z innych gmin. Wozy są też wyposażone w GPS. W Urzędzie Miasta do obsługi systemu zostały zatrudnione tylko dwie osoby, resztę przesunęliśmy od innych zadań. Dzięki tak dobranym pracownikom - Elizie Wątor, Kamili Tokarczyk, Katarzynie Stefaniak, Krzysztofowi Huziorowi, służbom finansowym nadzorowanym przez skarbnika i pełniącemu rolę kontrolną Janowi Czai – system działa jak trzeba.

- Ponieważ jego uczestnikami są mieszkańcy – jakie sygnały na temat funkcjonowania systemu dochodziły przez ten rok z ich strony?

- Sygnały były sporadyczne. Zdarzały się problemy z odbiorem odpadów w odległych miejscach, gdzie wozy miały problem z dojazdem. Były też na początku zgłaszane przypadki braku selektywnego transportu. Środki dyscyplinujące zastosowane wobec firm poskutkowały jednak radykalnie. Teraz jeżdżą już różnymi wozami i w różne dni, a mieszkańcy powoli przyzwyczaili się do nowych terminów. Chyba dopracowaliśmy się już dobrego modelu, może dlatego, że i firmy, które wygrały przetarg od lat działają na lokalnym rynku.

- Najbardziej sporne – jeszcze przed wejściem w życie systemu – były stawki opłat. Jakie wnioski co do ich ukształtowania nasuwają się po roku?

- W tym momencie wydaje się, że różnica cenowa między odpadami segregowanymi a niesegregowanymi jest zbyt mała. Mieszkańcy zwracali uwagę, że „za dwa pięćdziesiąt nie opłaca się segregować". Gdyby to była różnica 5,5-złotowa, to już by się im „opłacało", zwłaszcza w gospodarstwach większych niż 2-3-osobowe. Miasto też jest zobligowane do wykazania się efektami segregacji. Problem z subordynacją mieszkańców pojawia się natomiast w obszarach administrowanych przez wspólnoty mieszkaniowe. Spółdzielnia oczywiście deklarowała segregację, ale tam, gdzie jest wspólny śmietnik, wystarczy, że jedna osoba nie segreguje i zniszczy wysiłek reszty. Ze strony firm dochodzą sygnały, że ludzi w blokach płacą 8,5 zł za odpady segregowane, a do kubłów wrzucają wszystko. Zrobiliśmy kontrole i okazało się, że nie wszyscy są świadomi wejścia w życie systemu... Nad świadomością trzeba jeszcze popracować. Ale za to odpowiadają wspólnoty mieszkaniowe.

- A propos segregacji, zbiórki selektywnej i odzysku: w kilku punktach na terenie miasta stanęły pojemniki w czterech kolorach i wydaje się, że mieszkańcy chętnie z nich korzystają.

- Są one systematycznie opróżniane, jednak mieszkańcy nie wrzucają tak, jak powinni wrzucać. Zdarzało mi się rano, przy parku, widzieć walające się całe reklamówki z odpadami, czasem rozszarpane przez psy. Niektórzy przyniosą i zostawią to obok pojemnika, bo otwory są wąskie i musieliby rozpakować reklamówkę, wrzucać butelki czy inne szkła pojedynczo. A nie każdemu się chce.

- Za kilka miesięcy umowa z konsorcjum firm się skończy, bo minie półtora roku...

- ...i dobrze, że rozpisaliśmy przetarg na 1,5 roku a nie na dwa miesiące, jak chcieli niektórzy radni, bo wcale nie ma tak wielu chętnych do odbioru odpadów, rynek jest podzielony. Przygotowujemy się do kolejnego przetargu, ale już ze świadomością, że przy stawkach 4,5 oraz 7 zł za odpady niesegregowane tego nie da się zrobić. Nowy przetarg chcemy ogłosić w takim terminie, żeby w październiku, a najpóźniej z początkiem listopada było rozstrzygnięcie. Czekamy jednak na zmiany w ustawie, żeby można było regulować stawki bez konieczności ponownego wypełniania deklaracji przez mieszkańców. Tym razem chcemy podnieść stawki za odpady niesegregowane, żeby skłonić ludzi do segregowania u źródła odzysku. Przypomnę, że obniżenie stawek za śmieci niesegregowane wprowadziła Rada, podczas gdy my proponowaliśmy 14 – 15 zł. Wnioski z tego roku oczywiście posłużą do tworzenia kolejnej specyfikacji.

- Na początku był problem z nabyciem pojemników, bo szybko zniknęły ze sklepów, producenci podwyższali ceny...

- Dobrze, że mamy pojemniki, bo worki są nietrwałe i trzeba je otwierać, żeby sprawdzić, czy znajdują się w nich odpady segregowane. Większość mieszkańców jednak była już wcześniej wyposażona w kubły, reszta dokupiła lub wydzierżawiła od firm. Sytuacja się unormowała.

- A co z tymi, którzy wciąż jeszcze nie złożyli deklaracji i nie płacą?

- Przeprowadziliśmy dość ścisłe kontrole. Są już sygnały o nałożonych mandatach. Pojawiają się też ogromne ilości śmieci, które nie mogą pochodzić z jednego gospodarstwa, np. po 10 worków odpadów powstających przy wyrobie pantofli – i tak co dwa tygodnie. Jest jednak szansa, że ten system – na ile to tylko będzie możliwe - zostanie uszczelniony. Jeśli przed jego wprowadzeniem 30 – 40 procent mieszkańców migało się od podpisywania umów lub rezygnowało z nich, tak teraz nie mają szans.

- Przeważnie dwa razy do roku prowadzona jest – dość kosztowna – zbiórka odpadów wielkogabarytowych. Czy na to wystarcza środków w systemie?

- Zbiórka odpadów wielkogabarytowych kosztowała ok. 30 tys. zł rocznie i było to pokrywane z budżetu miasta. Teraz odbiór ludzie mają zagwarantowany w ramach stawki. Ilości nie są już wielkie, bo przez kilka lat robiliśmy taką akcję często dwa razy w roku i jednak sporo większych rzeczy zostało wywiezionych. Gdyby pieniędzy w systemie nie starczyło, dopłacimy z budżetu.

- Sprawa ważna dla rodzin wielodzietnych: czy i kiedy doczekają się one ulg w stawkach za odbiór odpadów? Powstaje w mieście projekt podobny do tego, który wprowadziła np. gmina Nowy Targ?

- Gminie Nowy Targ akurat się udało. Ale innym samorządom takie rozwiązania kwestionuje nadzór prawny. Radzą, żeby poczekać na zmiany w ustawie, bo ze środków systemu nie można było finansować ulg dla rodzin wielodzietnych. Pojawiła się jednak propozycja, by ustawowo stworzyć taką możliwość.

- Dziękuję za rozmowę!

Anna Szopińska

Print Informacja z dnia 20-08-2014, opublikowana przez: Mariusz Foryt była czytana 2329 razy
Źródło: www.podhaleregion.pl więcej z tej kategorii (www.podhaleregion.pl)

Podobne wiadomości:









Urząd Miasta Nowy Targ, 34-400 Nowy Targ ul. Krzywa 1, tel. 18 2611200
© 2009 Informatyka - Jeżeli widzisz błąd na stronie napisz o tym do nas
Polityka cookies i innych podobnych technologii
Klauzula informacyjna RODO
Deklaracja Dostępności
SLE