RSS RSS facebook
BIP Biuletyn Informacji Publicznej

eUrząd

ePUAP
Znajdź żłobek

Pogoda Serwis pogodowy IMGW
Miejskie Centrum Kultury
Miejska Biblioteka Publiczna
Miejskie Centrum Oświaty i Usług Wspólnych
Miejskie Centrum Sportu i Rekreacji
MMKS Nowy Targ
Invest in Nowy Targ
Nowy Targ - stolica Podhala miasto z 670-letnią historią, określane przez wszystkich Górali jako Miasto.

» więcej o mieście

Nasze Osiągnięcia

ISO9001:2015

#ekoLiderzy2018

JP II Nowy Targ
Nad Dunajcem
Album-Ocalic
NT Szlak Rowerowy
Rowerowy Nowy Targ
PAP Samorząd
Miejska Orkiestra
nowytarg24.tv
PPUZ
NFOŚiGW
Czyste spalanie
Amazonki
Fundacja im. A. Worw
Aeroklub
WKU Nowy Targ
Pakiet dla średnich
Pomoc Ukrainie
2022 GUS Małopolska
Malopolska

Google Translate - tłumaczenie maszynowe strony:

           
Aktualnie stronę ogląda osób: 49
Sklep z dopalaczami broni się przed wyrugowaniem

Szefostwo nowotarskiego PKS złożyło pozew o eksmisję właściciela sklepu, który chce udowodnić bezskuteczność wypowiedzenia mu umowy. Sporna jest też sprawa samego budynku.

A wszystko zaczęło się już w czerwcu. To wówczas, tuż po śmierci 21-latka po przedawkowaniu tabletek dopalacza występującego pod nazwą "Amphibia", czyli żabka, prezes PKS Michał Kik dał wypowiedzenie umowy właścicielowi jednego z czterech sklepów dopalaczowych na terenie miasta.

Teraz wchodzi się do sklepu przez wybite okno Fot. Beata Szkaradzińska

 

- Termin wypowiedzenia minął 18 lipca - zaznacza prezes. Tymczasem sklep jak działał, tak działa nadal. - W piątek ok. 12 zatarasowaliśmy wejście wozem technicznym, założyliśmy kłódki i wezwaliśmy policję, ok. 18 właściciel sklepu wyłamał kraty i wszedł do środka, niszcząc nasze mienie - tłumaczy prezes. Zapewnia, że zamierzał on zabezpieczyć towar i oddać go komisyjne.

 

Skąd takie postępowanie? - Osoby, które wydzierżawiły od nas teren złamały jeden z punktów umowy, bo podnajęły teren osobom trzecim bez naszej zgody - tłumaczy prezes. Przypomina, że PKS wypowiedział więc umowę na prowadzenie tego typu działalności ze skutkiem natychmiastowym, tymczasem handlujący dopalaczami nie przyjęli tego do wiadomości... Stąd próbował im nieco utrudnić niechciany w mieście handel.

 

Prezes zapewniał nas też, że tak naprawdę budynek, wbrew temu, co twierdzą handlujący dopalaczami, należy do PKS. Świadczą o tym księgi wieczyste, gdzie figurujemy jako właściciele gruntu. Budynek stanął co prawda już w 1997 roku i od tego czasu każdorazowo jego właściciele dzierżawili jedynie samą ziemię. - Teraz podjęliśmy działania o poświadczenie własności terenu i będziemy chcieli udowodnić przed sądem, że budynek zracji tego, że stoi na naszym gruncie też należy do PKS - mówi prezes. - Ten budynek jest przecież związany z podłożem, nie da się go tak po prostu przestawić.

 

Co prawda prezes nie przeczy, że osobiście podpisywał umowę, jednak nawet nie przypuszczał, co kryje się pod nazwą sklepu kolekcjonerskiego. - Myślałem, że będzie to sklep sprzedający rzeczy do kolekcjonowania, takie jak np. znaczki - mówi. Wyjaśnia, że gdy się zorientował, czym się w sklepie na prawdę handluje - wypowiedział umowę. Wówczas pojawiły się problemy z dostarczeniem korespondencji. Raz adres był nie ten, a innym razem nie chciano odbierać korespondencji. - Oni nie mają tytułu prawnego do tego budynku - zapewnia prezes Michał Kik. Dodaje, że sam nie wie, jakich użyć środków, aby się pozbyć niepożądanych lokatorów.

 

Na policji interweniował jednak również sam właściciel sklepu kolekcjonerskiego, który podobny prowadzi w Gorlicach. - Zawiadomiłem w piątek policję, że zastawiono mi wejście do sklepu, który jest moją własnością. Budynek kupiłem na własność od nowotarskiej firmy - mówi Wojciech Kościelniak. Dodaje, że owszem wie o wypowiedzeniu, jednak nie miał go nawet w rękach. - Umowę zawarłem końcem kwietnia, po 1,5 miesiąca otrzymałem informację, że musimy się przebranżowić, albo otrzymamy wypowiedzenie w trybie natychmiastowym. Spotkałem się potem z zastępcą prezesa. Powiedział, że musimy jednak rozebrać budynek. Nie wziąłem wypowiedzenia. Chciałem się spotkać z samym prezesem, by mi wytłumaczył przyczyny wypowiedzenia umowy - mówi Wojciech Kościelniak. - Do spotkania nie doszło, złożyłem więc pozew do sądu Rejonowego w Nowym Targu o bezskuteczne wypowiedzenie mi umowy najmu. Właściciel sklepu nie przeczy, że nie odbierał korespondencji. Nie dochodziła ona jednak do niego, bo nie mieszka już w Zaskalu, a taki adres jest na umowie dzierżawy, a w Ludźmierzu, gdzie się niedawno przeprowadził. - O zmianie adresu informowałem PKS – twierdzi.

O konflikcie wie nowotarska policja. asp. szt. Mariusz Więch, rzecznik KPP w Nowym Targu potwierdza, że w piątek policja była informowana telefonicznie o sprawie. - Kolejne zgłoszenie mieliśmy ok. 16.50 we wtorek. Właściciel sklepu informował, że zostały założone kłódki na budynku.

 

Komendant powiatowy policji w Nowym Targu nadkom.sarz Zbigniew Domalik powiedział nam, że właściwym organem do wyegzekwowania wykonania wypowiedzenia umowy najmu jest w tej sytuacji komornik sądowy. - Policjanci mogą jedynie asystować przy tych czynnościach. Natomiast rozstrzygnięcie toczącego się sporu leży w kompetencji sądu.

Beata Szkaradzińska

Print Informacja z dnia 05-08-2010, opublikowana przez: Mariusz Foryt była czytana 3657 razy
Źródło: Dziennik Polski więcej z tej kategorii (Dziennik Polski)

Podobne wiadomości:









Urząd Miasta Nowy Targ, 34-400 Nowy Targ ul. Krzywa 1, tel. 18 2611200
© 2009 Informatyka - Jeżeli widzisz błąd na stronie napisz o tym do nas
Polityka cookies i innych podobnych technologii
Klauzula informacyjna RODO
Deklaracja Dostępności
SLE