RSS facebook
Dziś mamy: niedzielę
- 16 grudnia 2018 roku

350 dzień roku, 50 tydzień roku.
Wschód słońca: 8:29
Zachód słońca: 16:41

Imieniny obchodzą: Adelajda, Ado, Albina, Alina, Ananiasz, Bean, Zdzisława

BIP Biuletyn Informacji Publicznej

ePUAP
Znajdź żłobek

Pogoda Serwis pogodowy IMGW
Miejski Ośrodek Kultury
Miejska Biblioteka Publiczna
Miejskie Centrum Sportu i Rekreacji
MMKS Nowy Targ
Nowy Targ - stolica Podhala miasto z 670-letnią historią, określane przez wszystkich Górali jako Miasto.

» więcej o mieście

Nasze Osiągnięcia

ISO

#ekoLiderzy2018

JP II Nowy Targ
Nad Dunajcem
Album-Ocalic
NT Szlak Rowerowy
Rowerowy Nowy Targ
PAP Samorząd
Miejska Orkiestra
nowytarg24.tv
PPWSZ
NFOŚiGW
Czyste spalanie
Amazonki
Fundacja im. A. Worw
Aeroklub
WKU Nowy Targ
Pakiet dla średnich
Malopolska

Google Translate - tłumaczenie maszynowe strony:

           
Aktualnie stronę ogląda osób: 43
Miłość w obozie śmierci. Historia niezwykłej ucieczki z Auschwitz.

Wielu byłych więźniów hitlerowskiego obozu w Oświęcimiu przez całe lata wypierało z pamięci traumatyczne doświadczenia. Nawet opowiadać o nich nie chcieli, a co dopiero uczestniczyć we wspólnych spotkaniach. Jerzy Bielecki do takich nie należał. Opowiadał o tym, co spotkało go za drutami Auschwitz. Teraz opublikował swe oświęcimskie wspomnienia. Książkę zatytułowaną "Kto ratuje jedno życie..." wydał jego wnuk...  

W tym roku Je­rzy Bielecki ob­chodził 90. urodziny. Zdrowie trochę szwan­kuje, więc tym razem chyba nie będzie obecny 14 czerwca na ob­chodach rocznicy pierwszego transportu, którym do obozu Auschwitz przywieziono pol­skich więźniów z Tarnowa. Był jednym z nich.

Jerzy i Cyla na spotkaniu po 39 latach od ucieczki z Auschwitz

 

Nosi wytatuo­wany na przedramieniu numer 243. Wielu oświęcimiaków la­tami wypierało z pamięci obo­zowe doświadczenia. Bielecki do takich nie należał.

- Nie miałem takich oporów, bo moja sytuacja była inna. By­łem wolny wcześniej niż oni. Sam się z obozu zwolniłem - uśmiecha się na to wspomnienie. I tylko sam się zwolnił. Wyprowadził także z Auschwitz swoją dziewczynę, Cylę Cybulską. Żydówkę. Historia ich mi­łości i ucieczki jest jak z filmu. Mimo to film o niej nie powstał. Może wyglądała zbyt niepraw­dopodobnie?

"Arbeit macht frei"

Bielecki właśnie opublikował swe oświęcimskie wspomnie­nia. Książkę "Kto ratuje jedno ży­cie..." wydał prywatnie jego wnuk Grzegorz Denenfeld. Pro­fesjonalne wydawnictwa nie były zainteresowane. Właściwie nie wiadomo dlaczego. Książka Bieleckiego to w bogatej literatu­rze oświęcimskiej mocna pozy­cja, napisana została z niewątpli­wym talentem.

W mieszkaniu Bieleckich w jednym z bloków prze alei 1000-lecia w Nowym Targu wspomnienia są wciąż żywe. W Auschwitz Jerzy Bielecki spę­dził przecież najlepsze lata mło­dości.

Za obozowe druty trafił krótko po swych dziewiętna­stych urodzinach. Chciał na Węgry. Kiedy na początku maja 1940 wraz z paroma kole­gami wyruszał spod Krakowa ku granicy, zamierzał się prze­dostać do tworzącego się we Francji polskiego wojska. Rze­czywistość okazała się podwój­nie okrutna. 14 czerwca, kiedy wojska niemieckie wkraczały do Paryża, on wraz z pierwszym tarnowskim transportem zna­lazł się w Auschwitz. - Byliśmy młodzi. Poszliśmy na wariata, w tajemnicy przed rodzinami, bez kontaktów, bez znajomości tras przerzutowych - opo­wiada. - Nic dziwnego, że wpa­dliśmy. Zgarnęli ich w Dąbrowie pod Nowym Sączem. Rzucali się w oczy, szukając kontaktów. Ktoś ich wydał. Potem były okrutne przesłuchania więzieniu w No­wym Sączu.

Tych, którzy przyznali się do zamiaru ucieczki na Węgry, więcej nie zobaczyli. Nieraz są­dzili, że także dla nich nadeszła już ostatnia godzina. Okazało się, że co do nich okupant miał na razie inne plany. Transport, na którego końcu ujrzeli bramę z napisem "Arbeit macht frei". Ten napis miał Bielecki oglądać co- dziennie przez następne cztery lata. Z piątki kolegów, z którymi został aresztowany, przeżyło ich dwóch.

- Co decydowało o tym, że jedni zginęli, a innym udało się przeżyć? Dlaczego właśnie ja ocalałem? - zastanawia się. - Na pewno wiele zależało od szczęścia. Ale szczęściu trzeba było pomagać. Kto się poddał, tego nic nie uratowało. Bielecki miał silny młody or­ganizm. Od dziecka uprawiał sport. Był dobry na setkę. Zimą układali beczki na stawie i ska­kali przez nie na łyżwach. Mało komu udało się przeskoczyć pięć, jak jemu.

- Miałem w sobie dużo sportowej zajadłości. Za­wsze walczyłem do końca. Może to pomogło mu ocalić nie tylko siebie, ale i dziewczynę skazaną na zagładę?

A gdyby nie mówił po niemie­cku? Wówczas nie pomogłaby żadna odwaga, plan nie miałby szans powodzenia. Mógł podzię­kować samemu sobie, że w kra­kowskim Gimnazjum imienia Nowodworskiego nie obijał się na lekcjach, tylko pilnie wkuwał niemieckie słówka. Ułatwiało to przeżycie w obozie. Jeszcze nie przewidywał, do czego mu się to przyda.

Od pierwszego wejrzenia Pierwsze transporty polskich Żydów zaczęły nadchodzić do Auschwitz-Birkenau na po­czątku 1942 roku. Pochodząca z Łomży Cyla Cybulska, więź­niarka nr 29558, dotarła tu 21 stycznia roku 1943 z rodzi­cami, siostrą i dwoma braćmi. Jej najbliższych zamordowano. Spotkali się jesienią, kiedy Bielecki trafił do pracy w magazynie pasz, za drutami.

Praco­wała tam także grupa młodych kobiet zajmujących się cerowa­niem worków. Wśród nich Cyla. - Wpadliśmy sobie w oko -wspomina dziś Jerzy Bielecki.

My będziemy żyć

Decyzja o ucieczce przyszła na­gle. - Gdyby chodziło tylko o mnie, nie wiem, czy zdecydo­wałbym się na taki krok - opowiada. –Nie jeden raz widziałem, jak na placu apelowym esesmani wieszali schwytanych uciekinie­rów, po okrutnym przesłucha­niu w bloku jedenastym. Chcia­łem uratować Cylę i związane z nią marzenia młodego chło­paka.

Pewnego dnia jedna z koleża­nek Cyli, pracująca w kuchni, zo­stała zastrzelona przez eses­mana, który zauważył, jak prze­rzucała przez parkan ziemniaki.

- Po prostu wyjął pistolet i strzelił jej w kark - opowiada Je­rzy Bielecki. - To Cylą wstrząs­nęło. Płakała, że będzie na­stępna. Wtedy powiedziałem: "Cyluś, nie płacz, ja cię stąd wyrwę. My będziemy żyć".

Wszystko obmyślił ze szcze­gółami. Postanowił, że w prze­braniu esesmana wyprowadzi dziewczynę z obozu, niby na przesłuchanie. Plan z pozoru niewykonalny, ale on wiedział, co robi. Pomógł głównie kolega, Tadeusz Srogi, więzień nr 178, pracujący w magazynie, z któ­rego po sztuce wyniósł mundur Rottenfuhrera SS i przepustkę zezwalającą na wyjście z obozu. Teraz wszystko zależało od zim­nej krwi uciekinierów, szczęścia i przychylności napotkanych na drodze ludzi.

20 lipca 1944 roku przebrany za esesmana Jerzy Bielecki wyprowadził Cylę za szlaban. To jednak była dopiero pierwsza przeszkoda. Wędrówka w ro­dzinne strony Jerzego w każdej chwili mogła zakończyć się ka­tastrofą. Ale szczęście wciąż im sprzyjało i po dziesięciu dniach zapukali do domu wujka pod Słomnikami.

Spotkanie po 39 latach

Czy wierzył, że faktem stanie się wspólne życie z Cylą?
- Wierzyłem - mówi. - Jednak życie potoczyło się po swojemu.

Rodzina na myśl, że Jurek ożeni się z Żydówką, wpadła w popłoch. Na razie jednak trzeba było myśleć przede wszystkim o ukryciu zbiegów. Trafił do leśnego oddziału AK, ona znalazła schronienie u pol­skiej rodziny w Gruszowie. -Po­wiedzieli jej, że ja zginąłem w partyzantce. Zanim wrócił do domu, zrozpaczona dziew­czyna wyjechała do rodzinnej Łomży, a stamtąd, przez Szwe­cję, do rodziny w USA. Bielecki skończył studia i osiadł w No­wym Targu, dokąd go skiero­wano na dyrektora PKS. Założył rodzinę. Później, przez wiele lat, byt dyrektorem Zespołu Szkół Mechanicznych. Z Cylą Cybulską odnaleźli się i spotkali po 39 latach. Aż do jej śmierci w roku 2005 byli w stałym kontakcie. Dzięki jej świadectwu został Sprawiedli­wym wśród Narodów Świata. Ma swoje drzewko w Yad Vashem.

Kogo zainteresowała ta nie­zwykła historia, może nabyć wspomnienia Jerzego Bieleckiego w księgarni internetowej Muzeum Auschwitz albo przez stronę autora: www.jerzybielecki.com

(Marek Lubaś-Harny)

Print Informacja z dnia 07-06-2011, była czytana 3095 razy
Źródło: Gazeta Krakowska więcej z tej kategorii (Gazeta Krakowska)


Warning: mysql_num_rows(): supplied argument is not a valid MySQL result resource in /var/www/miasto/core/mysql.lib.php on line 55








Urząd Miasta Nowy Targ, 34-400 Nowy Targ ul. Krzywa 1, tel. 18 2611200
© 2009 Informatyka - Jeżeli widzisz błąd na stronie napisz o tym do nas
Polityka cookies i innych podobnych technologii
Klauzula informacyjna RODO
SLE