RSS facebook
Dziś mamy: czwartek
- 14 grudnia 2017 roku

348 dzień roku, 50 tydzień roku.
Wschód słońca: 8:27
Zachód słońca: 16:41

Imieniny obchodzą: Alfred, Arseniusz, Izydor, Naum, Pompejusz, Sławobor, Spirydion

BIP Biuletyn Informacji Publicznej

ePUAP

Pogoda Serwis pogodowy IMGW
Mapa Monitoringu powietrza
Jubileuszowy Kalendarz Imprez - 670 lat Nowego Targu
Miejski Ośrodek Kultury
Miejska Biblioteka Publiczna
Miejskie Centrum Sportu i Rekreacji
MMKS Nowy Targ
Nowy Targ - stolica Podhala miasto z 670-letnią historią, określane przez wszystkich Górali jako Miasto.

» więcej o mieście

Nasze Osiągnięcia

ISO

SLE

EKOlogiczna Gmina

Więcej Niż Energia

JP II Nowy Targ
Nad Dunajcem
Album-Ocalic
NT Szlak Rowerowy
Rowerowy Nowy Targ
PAP Samorząd
Miejska Orkiestra
nowytarg24.tv
PPWSZ
NFOŚiGW
Czyste spalanie
Amazonki
Fundacja im. A. Worw
Aeroklub
WKU Nowy Targ
Malopolska

Google Translate - tłumaczenie maszynowe strony:

           
Aktualnie stronę ogląda osób: 132

BÓG, GÓRY I JA

Rozmowa z Urszulą Własiuk - fotografem i wydawca, ur.w1948r. w Krakowie. Absolwentką polonistyki U J. Prezes fundacji Szlaki Papieskie zajmującej się zbieraniem i dokumentacją informacji nt. wędrówek papieskich. Autorką przewodnika po szlakach górskich wędrówek papieskich pt. „Pilnujcie mi tych szlaków"

Czytając Pani książkę mam wrażenie, że Karol Wojtyła w latach50 uciekał na wędrówki w góry od osaczającego świata.

- Nie jest to tak jednoznaczne. Chodzi o to, że w górach zawsze byliśmy wolni. On tam lubił chodzić od dziecka, z ojcem oraz z młodo zmarłym bratem. Po przerwie spowodowanej wojną i wyjazdem na studia za granicę wrócił do tego zwyczaju po swojej habilitacji. Wszystko zaczęło się na nowo od duszpasterstwa akademickiego w parafii św. Floria­na w latach 1949-51. Była tam grupa młodzieży, głównie z Politechniki.

Jego Rodzinka.

- Rodzinką nazwali się du­żo później, od kiedy zaczęli na­zywać Wojtyłę Wujkiem. Na początku był tylko gregoriań­ski chór i ludzie, którzy w tych najgorszych, stalinowskich latach mieli dobry kontakt z księdzem. Ogromny wpływ na to, co się później stało, tj. na wędrowanie młodego księdza, miał Jerzy Ciesielski.

Jakie relacje łączyły Wojtyłę i Ciesielskiego?

- Ciesielski był nim zafascynowany. Poszukiwał kogoś, kto zrozumiałby jego ideę połączenia sportu, wędrówek i turystyki z duszpasterstwem i mszą świętą. By poszukiwać Boga na łonie natury.

To był początek tzw. duszpasterstwa turystycznego?

- Tak. Napisali nawet artykuły na ten temat w „Homo Dei" i podpisali się „Młody ksiądz" i „Młody inżynier". Potem na te ich wędrówki dostali specjalne zezwolenie od kurii, bo podobne rzeczy musiały być usankcjonowane. Wtedy to była rzecz zupełnie nieprawdopodobna, żeby kapłan wędrował w spodniach pumpach i koszuli w kratę, w cywilu.

Spotkała go Pani podczas jednej z takich wędrówek w Kasince Małej. Pisze Pani, że dzieci były strasznie rozczarowane widząc takiego księdza.

- To budziło zgorszenie wśród ludzi, że ksiądz w cywilu wędruje po górach.

I to jeszcze z gołymi łydkami.

- To też. Wtedy dla ludzi takie rzeczy były nie do przyjęcia. Księża chodzili wyłącznie w sutannach.

To dlatego ludzie, którzy z nim wędrowali, często nie ujawniali, że jest księdzem?

- Nie mogli tego ujawniać przede wszystkim dlatego, że byli obserwowani. Wszelkie zgromadzenia powyżej pięciu osób, do tego jeszcze z księdzem, podpadały władzy. Stąd się zrodziła właśnie sprawa Wujka. Wojtyła miał jechać do Zakopanego z grupą młodych i w ostatniej chwili okazało się, że chłopcy nie mogli się tam wybrać, bo mieli egzaminy. Na stację kolejową przyszły same dziewczyny. Konsternacja. Grupa dziewcząt z księdzem... Ale postanowili, że pojadą. Wojtyła poprosił tylko, żeby się nie zwracały do niego -proszę księdza, więc zaproponowały mu, że będą mu mówić: wujku. Podobno bardzo się ucieszył i od tej pory tym Wujkiem został, nawet wtedy gdy był biskupem, metropolitą krakowskim, a potem papieżem.

Jak teraz go wspominają?

- Jako dobrego towarzysza wycieczek, równego człowieka, który jednocześnie zachowywał pewien dystans. Nie było to wynoszenie się ponad innych, tylko wynikało z jego natury. Często zostawał z tyłu i modlił się. Oni wiedzieli, że ksiądz potrzebuje spokoju i szanowali to. Absolutnie nie było między nimi kumpelstwa, poklepywania się po ramieniu. Nie można było też w jego towarzystwie być źle wychowanym. Swoim sposobem bycia wyznaczał pewne ramy. To nie wykluczało dobrej zabawy i wesołości, ale wszystko musiało się mieścić w pewnych granicach.

Kiedy skończyły się te wycieczki?

- Trwały aż do końca jego posługi w Polsce. Jeździli w góry, szczególnie w Beskidy, i na kajaki na Pomorze. Potem, gdy Rodzinka pozakładała własne rodziny, brali na te kajaki swoje dzieci. Potem przyjęli nazwę Środowisko, bo razem z dziećmi jest ich teraz około 500 osób.

Ostatni raz Wojtyła wybrał się w góry przed konklawe, w 1978 r.

- Odwiedził wtedy Kalwarię Zebrzydowską. To była ostatnia wycieczka w góry. Chciał się z nimi pożegnać, jakby przeczuwał, że prędko tam nie wróci.

Rozmawiała Pani z osobami, które spotykały go podczas tych wędrówek?

- Wzasadzie to ludzie z gorczańskich wsi naprowadzili mnie na górskie ślady Karola Wojtyły. Środowisko wydało swoje wspomnienia o tych wędrówkach dopiero w 1999 r.

Gorczańscy chłopi opowiadali mi - tutaj chodził kardynał. W niektórych opowieściach było sporo przesady, opowiadali np. o przynależności Wojtyły do jakiejś partyzantki. Ale połknęłam haczyk i zaczęłam odkrywać papieskie szlaki.

Stąd pomysł na taki przewodnik?

- Pomysł narodził się podczas pielgrzymki w 1979 r. W Nowym Targu na lotnisku po mszy św. podeszli do Papieża górale z GOPR-u i dali mu klucze do bacówki - „waszej, Ojcze Święty, bacówki". Chodziło o kaplicę zbudowaną przez nich na Turbaczu na planie krzyża Virtuti Militari. Pa­pież się wzruszył, poklepał ich po ramieniu i powiedział: pil­nujcie mi tych szlaków. Wtedy zaczęłam się zastanawiać nad rym, w jak wielkim stopniu był on zaangażowany w turystykę. Np. jako metropolita krakowski, obchodząc swoje 50 urodziny, odprawił mszę, a potem uczcił je wchodząc na Leskowiec. Wyjeżdżając z wizytą duszpasterską, zawsze brał z sobą plecak i cywilne ubranie, by móc choć przez chwilę pochodzić po górach.

Był również inspiratorem ruchu oazowego.

- Obozy odbywały się wtedy w ustronnych miejscach w górach, tam gdzie SB miała mniejszy dostęp. Ksiądz Blachnicki - twórca tego ruchu, był bardzo z Wojtyła zaprzyjaźniony. Myśleli podobnie o pracy z młodzieżą, chcieli ją jakoś zagospodarować w czasach, które wszystko niszczyły. Te wędrówki nie były ucieczką w sensie dosłownym, ale da­wały możliwość bycia swobodnym w tym, co się wyznawało.

Musieli się kryć po szałasach?

- Były msze w szałasach al­bo w pokojach gościnnych, jak np. w Ochotnicy Górnej, gdzie mieli swoją bazę narciarską. Ale nawet gospodarze o tym nie wiedzieli, bo Wojtyła bał się również o nich.

Jak wyglądają szlaki papieskie, które Pani opisuje?

- Pod tym słowem kryje się pewien sposób myślenia. One są nieodłączne od nauczania Ojca Świętego. To nie są zwykłe turystyczne szlaki. Szereg miejsc jest upamiętnionych, np. papieżówka, skromny dom, gdzie przez dwa tygodnie przygotowywał się do Kongresu Eucharystycznego w dolinie Kamienicy.

Charakterystycznym, zapomnianym miejscem jest Mników koło Krakowa. Tam się odbyła pierwsza wycieczka Karola Wojtyły do Matki Boskiej Skalskiej w 1952r.

Jaka jest najdłuższa trasa?

- Jedna z najdłuższych wycieczek wiodła z Suchej Beskidzkiej przez pasmo Policy, przez Klikuszową, na Turbacz. Tam Wojtyła z przyjaciółmi spali w szałasie z sianem. Rano ksiądz odprawiał w nim mszę św. z deską w roli ołtarza. To była msza jak w stajence betlejemskiej, z hal zeszli się pasterze, którzy pasali tam owce. Na 10 lat przed soborem przyszły papież już odprawiał mszę stojąc przodem do ludzi, a nie tyłem, jak to wówczas się odbywało. Ten moment został zapamiętany tak dalece przez uczestników, że postanowili postawić tam kapliczkę.

Takich miejsc na szlakach jest więcej.

- Ważne jest to, że poprzez namacalny kontakt z miejscami, w których przebywał, możemy poznać jakim był człowiekiem - niesamowicie skromnym, potrzebującym ciszy i spokoju. To nie są trasy przygotowane dla tabunów ludzi. Tu uprawia się turystykę refleksyjną, w skali mikro, tak jak Karol Wojtyła ze swoimi przyjaciółmi.

Jaka była jego ulubiona trasa?

- Bardzo lubił Tatry. Zresztą zawsze mówił, że jest góralem, już w czasie, gdy był wikarym w Niegowici w końcu lat 40.Na Groni Jana Pawła II jest ka­pliczka i ołtarz, na którym za­pisano słowa Papieża: Jest nas troje: Bóg, góry i ja.

W przedmowie do Pani książki ksiądz Maciej Ostrowski napisał, że ten przewodnik ma w sobie coś z pielgrzymowania.

- Bo szlakami papieskimi się nie chodzi, tylko pielgrzymuje. Ojciec Święty nie chciał zdobywać szczytów ani punktów GOT, nie chodził w góry wyczynowo. On szukał tam ciszy i piękna, a w tym wszystkim - Boga.

rozmawiała MARTA PALUCH

(Gazeta Krakowska 27 maja 2005 str. 12)

Aktualizacja: 30-05-2005r.
Oglądane: 7156 razy

Print Wersja do druku
Inne podstrony z tej kategorii:








Urząd Miasta Nowy Targ, 34-400 Nowy Targ ul. Krzywa 1, tel. 18 2611200
© 2009 Informatyka - Jeżeli widzisz błąd na stronie napisz o tym do nas
Polityka cookies i innych podobnych technologii
SLE