RSS facebook
Dziś mamy: poniedziałek
- 10 grudnia 2018 roku

344 dzień roku, 50 tydzień roku.
Wschód słońca: 8:23
Zachód słońca: 16:41

Imieniny obchodzą: Andrzej, Daniel, Judyta, Julia, Maria, Radzisława

Dzień Praw Człowieka
Dzień Odlewnika
BIP Biuletyn Informacji Publicznej

ePUAP
Znajdź żłobek

Pogoda Serwis pogodowy IMGW
Miejski Ośrodek Kultury
Miejska Biblioteka Publiczna
Miejskie Centrum Sportu i Rekreacji
MMKS Nowy Targ
Nowy Targ - stolica Podhala miasto z 670-letnią historią, określane przez wszystkich Górali jako Miasto.

» więcej o mieście

Nasze Osiągnięcia

ISO

#ekoLiderzy2018

JP II Nowy Targ
Nad Dunajcem
Album-Ocalic
NT Szlak Rowerowy
Rowerowy Nowy Targ
PAP Samorząd
Miejska Orkiestra
nowytarg24.tv
PPWSZ
NFOŚiGW
Czyste spalanie
Amazonki
Fundacja im. A. Worw
Aeroklub
WKU Nowy Targ
Pakiet dla średnich
Malopolska

Google Translate - tłumaczenie maszynowe strony:

           
Aktualnie stronę ogląda osób: 79

KSIĄDZ-TURYSTA

Karol Wojtyła góry ma we krwi. Przemierzał je od najmłodszych lat - z ojcem chodził w Beskidy i w Tatry. Ojciec pokazał mu przyrodę, uwrażliwił na jej piękno, nauczył go rozpoznawać i nazywać ptaki, drzewa i kwiaty. Dlatego Karol stał się pierwszym polskim księdzem-obieżyświatem i włóczykijem, pionierem kapłaństwa campingowego i turystycznego

Ojciec też zaszczepił w nim potrzebę aktywności fizycznej, którą później rozwinął Czesław Panczakiewicz, nauczyciel gimnastyki w wadowickim gimnazjum. Z nim to i grupką innych młodych zapaleńców młody Karol przemierzał dopiero co wytyczone szlaki Beskidu Małego, Beskidu Makowskiego, zdobywał okoliczne szczyty: Leskowiec, z którego widać Tatry, Madohorę porośniętą dzikim lasem, Bliźniaki o dwóch wierzchołkach, Ostry Wierch, Chełm...

Wieczory spędzali przy ognisku, śpiewając i piekąc ziemniaki Ślady tych wędrówek odnaleźć można we wczesnej twórczości poetyckiej przyszłego Papieża, m.in. w "Balladach beskidzkich".

Później, jako alumn seminarium duchownego w Krakowie, spędzał wakacje w odległych o 9 km od miasta Raciborowicach u tamtejszego wikarego, ks. Andrzeja Bielą. Większość czasu wędrował po okolicy z grupą przyjaciół.

W GÓRACH SŁYCHAĆ BOGA

„Byt człowieka jest przemijający i zmienny. Góry istnieją w sposób pewny i trwały, są wymownym obrazem niezmiennej wieczności Boga" - mówił potem już jako Papież w 200 rocznicę zdobycia najwyższego szczytu Europy, Mont Blanc. - „W górach niknie bezładny zgiełk miasta, panuje cisza bezmiernych przestrzeni, która pozwala człowiekowi wyraźniej usłyszeć wewnętrzne echo głosu Boga."

Podczas studiów w Rzymie świeżo wyświęcony kapłan Karol Wojtyła każdą wolną chwilę poświęcał na zwiedzanie historycznych zabytków: klasztorów, gdzie przebywał św. Franciszek, cmentarza na Monte Cassino, Neapolu, Capri...

„Wybraliśmy się kiedyś do Subiatco, kolebki zakonu benedyktynów" - wspomina przyjaciel z tamtych lat, Stanisław Starowieyski. - „Oglądaliśmy z podziwem różne «kondygnacje» klasztorów narosłych wokół słynnej groty, w której młody Benedykt rozpoczął swe życie dla Boga. (...) Panowała cisza, gdzieś w górze szumiał potok. Wtedy ks. Karol powiedział tylko to zdanie: «Trzeba tak sobie życie urządzać, żeby wszystko Boga chwaliło, a mnisi to umieją»".

Miłość do wędrowania, zaszczepiona w dzieciństwie, owocowała w dojrzałym życiu. Jako biskup krakowskiej diecezji, a potem jako kardynał nie zaprzestał tej formy wypoczynku. Wędrował głównie podczas wakacji, ale też zdarzały się mu krótkie wypady w ciągu roku. „Długie godziny marszu w milczeniu, wydawałoby się monotonnego, a w rzeczywistości pełnego skupienia przemierzania ośnieżonych tatrzańskich zboczy, zmagania się z wichrem, deszczem, śnieżycą, stawały się godzinami zanurzenia w modlitwie, zażyłego obcowania z Bogiem. Ich zwieńczeniem, namacalnym wyrazem był odmawiany na koniec z towarzyszami drogi «Magnificat» czy dziękczynny psalm - pisze ks. prof. Stanisław Nagy SCJ w książce „Obecność". I podkreśla, że odpoczynek dla przyszłego Papieża musiał się nieodzownie łączyć z wysiłkiem fizycznym, zawierać element walki z różnorakimi niedogodnościami, być odpoczynkiem dynamicznym, „zdobywanym za cenę utrudzenia i poświęcenia".

WUJEK - DUSZPASTERZ CAMPINGOWY

W marcu 1949 r. Wojtyła zostaje wikariuszem kościoła św. Floriana, gdzie długie tradycje ma duszpasterstwo akademickie. „Dość niespodziewanie zaczyna chodzić na wycieczki z młodzieżą. Niespodziewanie, ale zarazem konsekwentnie, bo przecież wciąż usiłował znaleźć szersze pole kontaktów z parafianami" -wspomina biograf i przyjaciel Karola, ks. Mieczysław Maliński.

Zimą są to wyprawy narciarskie, latem spływy kajakowe na północy Polski lub wędrowanie po górach. Z początku trzeba było przełamać wiele barier psychicznych - w owych czasach dla księdza zdjęcie sutanny i włożenie cywilnego ubrania było właściwie nie do przyjęcia. Jednak ksiądz Wojtyła widział, jak bardzo młodzież potrzebuje takiego kontaktu. Żeby nie gorszyć ludzi, do przystojnego mężczyzny w turystycznym stroju zwracano się „Wujku".

Wojtyła był orędownikiem tzw. kapłaństwa campingowego i turystycznego. Uważał, że dla tej całej rzeszy młodych ludzi, wędrującej z plecakami po górach, przemierzającej rowerem szosy czy też kajakiem szlaki wodne, warto poświęcić inne duszpasterstwo. Na rzecz duszpasterstwa „obejmującego całego człowieka, z jego zainteresowaniami problemami, pracą i odpoczynkiem, z jego aktualnym stylem życia".

„Metody? Są one proste, podstawowe..." - pisał Wojtyła w piśmie „Homo Dei" z 1957 roku. - „Msza św. codzienna na ołtarzu przenośnym w różnych fantastycznych zakątkach naszej ziemi: ołtarz na wiosłach, ołtarz na śniegu, ołtarz na plecakach - żywa natura (nie tylko wytwór ludzkiej sztuki) bierze udział w Ofierze Syna Bożego. Msza św. więc stanowi modlitwę poranną i pierwszy zbiorowy czyn po pobudce. Przy tym kilka słów: myśl na cały dzień...".

Podczas wycieczek rozmawiało się o wszystkim -od spraw sumienia, do dowodów na istnienie Boga i katolickiej nauki społeczno-etycznej. Ksiądz Karol Wojtyła tak opisał ich sens: „Chodzi o to, ażeby umieć rozmawiać o wszystkim, o filmach, o książkach, o pra­cy zawodowej, o badaniach naukowych i jazz-bandzie w sposób właściwy".

PASTERZOWI - PASTERZE

Ulubione trasy górskich wędrówek Karola Wojtyły biegną po Karpatach: w Beskidzie Małym, Sądeckim, Żywieckim, w Gorcach, Pieninach, Tatrach oraz Bieszczadach.

W Beskidach spędzał wakacje w początku lat 50., niejednokrotnie przemierzając drogę na Leskowiec przez szczyt zwany czasem Jaworzyną (890 m n.p.m.). Dla upamiętnienia „bliskich związków, jakie łączyły Ojca Świętego, Papieża Jana Pawła II z Beskidem Małym, jak również Jego Rodzinę, od wieków zamieszkującą u stóp Beskidu Małego, w Czancu", Komisja Turystyki Górskiej PTTK w Wadowicach postanowiła nadać szczytowi oficjalną nazwę Groń Jana Pawła II.

Po prawej: Dyplom za udział w spływie kajakowym na Dunajcu (1955) Po lewej: Protokół przyznania Odznaki Turystyki Pieszej (1954)

Karol Wojtyła wędrował po górach także jako docent, a potem profesor Wydziału Teologicznego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Tytuły naukowe nie zmieniły jego stosunku do góralskiego ludu. Często rozmawiał z bacami, zaglądał do pasterskich szałasów, dowcipkował, w lot łapiąc góralski humor.

Legenda głosi, że pewnego razu, już jako kardynał, pomagał góralom znosić gałęzie na ognisko. Gdy ułożono stos, Wojtyła miał go podpalić - zgodnie ze zwyczajem - tylko jedną zapałką. Gdy mu się udało, baca miał rzec: „Widzi się, ze nos kardynał Łojcem Świntym zostanie."

W Gorcach lubił wspinać się na Lubań, Turbacz, Kiczorę. Znali go górale spod Turbacza, i gdy tylko został Papieżem, postanowili mu zbudować kapliczkę, bo „co będzie, jeśli przyjedzie w Gorce i nie będzie miał gdzie się pomodlić?". Drewniana kapliczka stoi na Rusankowej Polanie, niedaleko schroniska. Nad wejściem napis: „Pasterzowi - pasterze". Papież nie zdołał jej poświęcić, ma jednak klucze do swojej „bacówki" pod Turbaczem. W sezonie odprawia się tu msze przy „ołtarzu z dwutonowej bryły tatrzańskiego granitu, przed rzeźbą Matki Boskiej Bolesnej - Królowej Gorców" - podaje Stanisław Stolarczyk w książce „Papież, jakiego nie znamy".

W Bieszczadach również zachowała się pamiątka po wędrówkach Karola Wojtyły. Pierwszy raz udał się w te, wówczas zupełnie dzikie, zakątki w sierpniu 1953

Później wielokrotnie powracał w góry...

roku z siedemnastoosobową grupą młodzieży. Plecak „Wujka" był dodatkowo obciążony naczyniami liturgicznymi. Piętnastodniowa wędrówka odbywała się przez Połoninę Wetlińską, Caryńską, na Smerek, Chrysz-czatą, do Cisnej, Komańczy... Weszli na Tarnicę, najwyższą górę polskich Bieszczad (1346 m n.p.m.). Na jej szczycie stoi dziś kapliczka ze świątkiem, pod którym widnieje tabliczka informująca, że tą drogą „przyszły Papież-Polak wędrował w burzliwych latach powojennych".

TATRY Z KSIĘDZEM STYCZNIEM

W Tatry przyjeżdżał przez cały rok. Szczególnie chętnie na Wiktorówki nieopodal Rusinowej Polany, gdzie w 1860 r. Matka Boska Jaworzyńska Królowa Tatr pomogła odnaleźć pasterce Marysi zagubione owce. W tym miejscu w 1975 r. kardynał Wojtyła stworzył w leśnym kościółku ośrodek duszpasterski.

Wielokrotnie przemierzał Dolinę Chochołowską w drodze na Jarząbczy Wierch, z Hali Gąsienicowej wchodził na Kościelec, jedną z najtrudniejszych tras Tatr Polskich: przez Kozią Przełęcz (2137m n.p.m.), Zamarłą Turnię, Orlą Perć z przejściem łańcuchowym na Zawrat.

Był bardzo dobrym narciarzem, jeździł pewnie, dobrze technicznie

W Tatrach bywał wielokrotnie na nartach. Najchętniej szusował z ks. Stanisławem Styczniem. „Przez wiele lat jeździliśmy wspólnie na narty. Stwierdzić więc mogę, że nasz przyszły Ojciec Święty nie lubił Kasprowego Wierchu. Ulubionymi natomiast wyprawami były zawsze wypady, które robiliśmy z Doliny Chochołowskiej na Rakoń (...) czy na Grzesia."

Najpierw wspinali się po zboczu na fokach przypiętych do desek, by osiągnąwszy szczyt szusować w dolinę. Był bardzo dobrym narciarzem, jeździł pewnie, dobrze technicznie, pokonanie wszelkich trudności terenu przychodziło mu łatwo. Jeździł wszak od młodości - początkowo na deskach przyczepionych - wprost do butów, potem na prawdziwych nartach, otrzymanych od ojca za wzorowe wyniki w nauce w gimnazjum.

MEDYTACJA NA STOKU

Jeździł, kiedy tylko się dało. Jako kardynał potrafił wyjechać prosto po Pasterce, w nocy, by od rana zaliczyć sześciogodzinną „dniówkę" na stoku i po południu wrócić. Co roku należało zaliczyć przynajmniej 14 dniówek. Nic więc dziwnego, że narciarską pasję musiał łączyć z coraz liczniejszymi obowiązkami. Bywało, że na stoku była obecna niemal cała katedra z KUL-u i poważne dyskusje przeprowadzano na bieżąco.

Na stoku zawsze znajdował chwilę na zadumę. Przystawał, mówił „pomedytujmy z godzinkę" i trwał w modlitwie, zapatrzony w góry, nawet kilka godzin...

W latach 50. wędrował na nartach od wsi do wsi w zaprzyjaźnionym gronie „młodych fizyków" z Krakowa (m.in. Jerzego i Danuty Ciesielskich, Jerzego i Janiny Janików, Joachima Gudela). Potem są to już kilkudniowe pobyty w jednym schronisku, np. w Prehybie, gdzie - jak podaje Stanisław Stolarczyk -w księdze pamiątkowej zachowały się wpisy z lat 1959-69, informujące o corocznym, narciarskim pobycie „K.W." *

Z WUJKIEM W KALOSZU

Inną pasją Karola Wojtyły było pływanie. Od połowy lat 50. część wakacji spędzał w kajaku. Na początku była Brda w Borach Tucholskich, potem Drwa, gdzie był kapitanem słynnego wysłużonego kajaka „Kalosza", później Czarną Hańczą na Pojezierze Augustowskie, Łyna, San, Wigry...

Zarówno w drodze, jak i podczas biwaków każdy mógł z nim porozmawiać o religii, filozofii, etyce, wierze. Poza tym - jak inni - stawiał namioty, szorował okopcone nad ogniem menażki, grał w piłkę nożną (raz był nawet kontuzjowany), śpiewał przy ognisku do późnej nocy. Uczestnicy tych wypraw wspominają z rozrzewnieniem popisowy numer wokalny Wujka - „Balladę o Louisie", opowiadającą historię przedwojennego meczu bokserskiego.

Każdy dzień rozpoczynał się mszą przy prowizorycznym ołtarzu sporządzonym naprędce np. z odwróconych kajaków. Na każdym szlaku był duszpasterzem. Zabierał do swojego „Kalosza" przyjaciół na indywidualne rekolekcje. Nawet gdy został mianowany sufraganem archidiecezji krakowskiej w sierpniu 1958 r., przerwał wyprawę, jedynie na kilka dni. Po powrocie na Mazury oświadczył, że „nie ma powodu, by Wujek został zlikwidowany". I pływał tak do roku 1978, kiedy - jak stwierdził - przesiadł się z kajaka na Łódź Piotrową.

KARDYNAŁ-NARCIARZ

Pod koniec maja 1955 r. ksiądz Wojtyła wziął udział w XIV Ogólnopolskim Spływie Kajakowym na Dunajcu z Nowego Targu do Szczawnicy, podczas którego przytrafiła mu się przygoda. W Sromowcach Niżnych kajak nadział się na jakiś podwodny głaz i przedziurawił. Woda wypełniała go powoli, tak że dopiero dopłynąwszy do mety w Szczawnicy, poszedł na dno. W lodowatej wodzie znalazł się ksiądz wraz z całym ekwipunkiem. Tylko brewiarz pozostał suchy...

Na temat wodnych i górskich przygód Karola Wojtyły krąży wiele opowieści. Jedną z nich podaje Stanisław Stolarczyk: „Przed wielu laty zjawił się pod Turbaczem biskup Karol Wojtyła i z zapałem zabrał się do zjazdów, korzystając z miejscowego wyciągu. Aby jednak nie tracić czasu w oczekiwaniu na wjazd, pogrążał się w lekturze brewiarza. Za którymś jednak razem brewiarz, nie dość dobrze schowany, wysunął się z kieszeni i przepadł. Ksiądz biskup stracił wiele czasu na bezskutecznych próbach odnalezienia egzemplarza książki, do której był wyjątkowo przywiązany. Ale wszystko na próżno. Brewiarz przepadł jak kamień w wodę. Ksiądz Wojtyła poprzyklejał więc w schronisku i na wielu sąsiednich tabliczkach-drogowskazach anonsy o zgubie i w nienajlepszym humorze wrócił do Krakowa.

Jakież było jego zdziwienie, gdy furtian wręczył mu zgubiony niedawno brewiarz. Okazało się, że odnalazł go jakiś turysta i mimo, iż nie był podpisany, bez trudu domyślił się, do kogo należy. Już wówczas biskup Karol Wojtyła był osobą powszechnie znaną i cieszącą się rosnącym wciąż zainteresowaniem. Bądź co bądź niewielu biskupów jeździło na nartach". Z tym faktem wiąże się inna anegdota. W czasach, gdy w Polsce było tylko dwóch kardynałów, kardynał Wojtyła lubił mawiać, że „50 procent kardynałów jeździ na nartach! Nie jeździ ksiądz kardynał Wyszyński.

Czerwiec 1997 r.

Odziany w blaty płaszcz do kostek Pielgrzym stoi na tarasie widokowym kolejki na Kasprowym Wierchu. Ze łzami w oczach patrzy na góry I wskazując laską przysypane śniegiem wierzchołki, po kolei wymienia ich nazwy...

  • Jako turysta Karol Wojtyła byt związany z Polskim Towarzystwem Tatrzańskim, a od 1951 r. z Polskim Towarzystwem Turystyczno-Krajoznawczym. Dlatego podczas drugiej pielgrzymki do Polski otrzymał insygnia Członka Honorowego PTTK oraz Złotą Odznakę PTTK.
  • Na szlakach turystycznych często można spotkać pamiątkowe tablice informujące, że tędy wędrował kiedyś Następca św. Piotra.
  • Jego narty, buty, wysłużony plecak i wiosło z licznych kajakowych wędrówek można oglądać w domu rodzinnym w Wadowicach.
  • A uratowany z wody i odnaleziony w śniegu brewiarz? Cóż, służy do dziś.

Aktualizacja: 18-05-2005r.
Oglądane: 11731 razy

Print Wersja do druku
Inne podstrony z tej kategorii:








Urząd Miasta Nowy Targ, 34-400 Nowy Targ ul. Krzywa 1, tel. 18 2611200
© 2009 Informatyka - Jeżeli widzisz błąd na stronie napisz o tym do nas
Polityka cookies i innych podobnych technologii
Klauzula informacyjna RODO
SLE