RSS facebook
Dziś mamy: poniedziałek
- 18 grudnia 2017 roku

352 dzień roku, 51 tydzień roku.
Wschód słońca: 8:30
Zachód słońca: 16:42

Imieniny obchodzą: Bogusław, Gracjan, Gracjana, Laurencja, Wilibald, Wszemir

BIP Biuletyn Informacji Publicznej

ePUAP

Pogoda Serwis pogodowy IMGW
Mapa Monitoringu powietrza
Jubileuszowy Kalendarz Imprez - 670 lat Nowego Targu
Miejski Ośrodek Kultury
Miejska Biblioteka Publiczna
Miejskie Centrum Sportu i Rekreacji
MMKS Nowy Targ
Nowy Targ - stolica Podhala miasto z 670-letnią historią, określane przez wszystkich Górali jako Miasto.

» więcej o mieście

Nasze Osiągnięcia

ISO

SLE

EKOlogiczna Gmina

Więcej Niż Energia

JP II Nowy Targ
Nad Dunajcem
Album-Ocalic
NT Szlak Rowerowy
Rowerowy Nowy Targ
PAP Samorząd
Miejska Orkiestra
nowytarg24.tv
PPWSZ
NFOŚiGW
Czyste spalanie
Amazonki
Fundacja im. A. Worw
Aeroklub
WKU Nowy Targ
Malopolska

Google Translate - tłumaczenie maszynowe strony:

           
Aktualnie stronę ogląda osób: 63

W 83 rocznicę Powstania Chochołowskiego

GAZETA PODHALAŃSKA Nr 11 z dnia 10 marca 1929 r.

W 83 rocznicę Powstania Chochołowskiego

Ale wreszcie wspomnę o Powstaniu Chochołowskim, o tem, które przed narodem powinno znajdować sławę Chochołowską.

Rok 1846 zostaje w Polsce tajną organizację narodową, mającą na celu w danej chwili spróbować, azali Bóg teraz nie poszczęści i nie uwolni ojczyzny z pętów niewoli.

Do organizacji tej, której narodziny były niedługo po powstaniu w r. 1831, należeli głównie emigranci we Francji i szlachta we wszystkich zaborach.

Lud wiejski do organizacji nie należał, a wciągnąć go do niej rzeczą nie było łatwą.

Chłop nie chciał po prostu uwierzyć, by szlachta życzliwie się doń odnosiła, by go uwolniła z poddaństwa i bratem swym uczyniła.

Ten właśnie stosunek sprawiał, że chłop chętnie słuchał tego, kto z nim przeciw panu występował, choćby to nawet był wróg odwieczny narodu naszego; ten więc stosunek chłopa o pana, panujący zresztą powszechnie w całej Europie, nie tylko w Polsce, powstrzymywał lud nasz od czynnego i gromadnego udziału w naszych ruchach o wolność w czasach porozbiorowych.

Przewódcy powstania organizacji rozniecili konieczną potrzebę udziału ludu w ich akcji.

Dlatego, aby łatwiej trafić do chłopa, zapraszali do współdziałania księży, mających zaufanie u ludu Polskiego, wtajemniczając ich we wszystkie plany i zamiary. Myśl ta była szczęśliwa, księża wywiązywali się godnie z włożonego na nich obowiązku.

Ilekroć też czytamy gdzie o udziale ludu w jakiej akcji narodowej w tych czasach, zawsze zachodzimy tam, jako przewódce księdza. Tak właśnie miała się sprawa w przygotowaniach powstania na rok 1846.

Delegatami rządu narodowego byli w Galicji przeważnie księża i oni przygotowywali lud na stanowczą chwilę. Akcję przed powstaniem na Podhalu prowadzili księża następujący: ks. M Świętopełek Głowacki, wikary w Poroninie, ks. Leopold Kmietowicz „Matus” wikary w Chochołwie, ks. J. Janiczek wikary ze Szaflar i ks. Józef Makuch. Nasz bohater ks. Kmitowicz, wikary w Chochołowie, wtajemniczył w sprawę i zaprosił do współpracy miejscowego organistę i nauczyciela pana Andrusikiewicza, który też gorliwie zabrał się do pracy nad oświecaniem ludu parafii Chochołowskiej. Chodził wieczorami po „prządkach”, zbierał gazdów na t. zw. posiady i pouczał ich o Polsce dawnej, o rozbiorach i nieprzyjacielach Ojczyzny. W pracy tej pomagali mu wędrujący po wsiach, poprzebierani za dziady, powstańcy z r. 1831.

Praca nad uświadamianiem ludu szła wolno, ale wydatnie, aż nagle w piątek 20 lutego trzymał ks. Kmietowicz list od księdza Głowackiego, wzywający go razem z p. Andrusikiewiczem w ważnych sprawach do Poronina. W sobotę zaraz po nabożeństwie zawiózł ich Zych Jan, kowal – księdza i organistę do Poronina, gdzie dowiedzieli się, że Rząd Naczelny oznaczył wybuch powstania na noc z 21 na 22 go lutego . Nie tracąc ani chwili, wrócili nasi bohaterzy do Chochołwa, wezwali po drodze kilku gazdów witowskich i razem z Chochołowianami odbyli naradę. Ksiądz przedstawił teraz zebranym, o co chodzi i oświadczył im, że dziś w nocy powstaje cała Polska i zrzuci z rąk kajdany niewoli, oni więc maja teraz zdecydować, czy przyłączą się do powstania i pomożenia powstać powstać Ojczyźnie z grobu czy zostaną w domu.

Nie próżną okazała się praca organisty, bo górale z zapałem oświadczyli, że wszyscy bez wyjątku bronić Ojczyzny wyruszą.

Zaraz też kazał ks. Kmitowicza przynieść z kościoła 10 pik, używanych przy grobie Chrystusa we wieli piątek, i uzbroił nimi zebranych gazdów, a sam ubrany w komżę i stułę z krzyżem w ręku poszedł na ich czele do kasarni Strażników granicznych (filancami albo jegrami zwany; dziś na tem miejscu nowy dom nr . 163-30 ) i wezwał ich do wydania broni góralom, co ci bez oporu uczynili, nawet z nich nazwiskiem Dobosz przystał do powstania. Z bronią tą poszli następnie na Suchą Górę na przycatek (komora cłowa na Węgierskiej stronie, dziś Czechosłowacja) . Po drodze zabrali ze sobą strażnika Lebiockiego, pełniącego służbę na granicy, który im ułatwił dostęp do śpiących już strażników cłowych.

Gdy weszli do izby, ksiądz zażądał od poborcy Laska wydania wszystkich pieniędzy z kasy, których po przeliczeniu było 600 fl. Z cła galicyjskiego a 150 fl. z cła Węgierskiego.

Zabrawszy te pieniądze, zostawili kwity, podpisane przez księdza i organistę i innych świadków, i powrócili do Chochołowa. Na granicy spotkali się z drugą gromadą chłopów, którzy naprzeciw nich wyszli gotowi pomóc, gdyby Strażnicy bitkę zaczęli. I tu wspólnie wywalili słup graniczny z austrjackim orłem i w kawałki porąbali. Przyszedłszy do wsi i ukrywszy pieniądze na organistówce, poszli jeszcze gromadnie do Witowa, gdzie rozbroili ośmiu jegrów a od nadleśniczego prócz strzelb zabrali fornię do lania kul.

Późną już nocą wrócili do domów swoich żegnając się temi słowy: „ jutro kto żyw do kościoła na sumę” . Nazajutrz a była to niedziela 22 lutego, doprawił ks. Kmietowicz , w czasie, którego wygłosił ogniste kazanie o miłości Ojczyzny. Żadna, mówił, miłość takich wielkich ofiar od ludzi nie żąda jak miłość Ojczyzny, wołającej o ratunek. Ta bowiem każe mężowi porzucić żonę i ukochane dzieci, a iść krew przelać na placu boju, synowi każe opuścić starego ojca i matkę staruszkę, a podążać za trąbką wojenną i pierś nastawić na kulę wrogów. Ale też ta miłość daje rękojmię, że ci , którzy idą za jej wezwaniem i ofiarę jej składają ochotnem sercem – podobać się muszą Bogu i nagrodę od niego otrzymają wieczną, a potomność uczci ich mianem bohaterów i imię ich sławić będzie przez pokolenia całe . Kończąc kazanie ks. Kmietowicz wezwał wszystkich zdolnych do broni, aby wieczorem uzbrojeni zeszli się z całej parafji w Chochołowie, że nieszczęśliwa Matka Ojczyzna wyciąga do nich błagalne dłonie i o ratunek ich prosi. Nieszpór już w tę niedzielę nie było, bo górale zapaleni słowami ks. wikarego zaraz po sumie zaczęli wypraszać w kuźni kosy i przygotowywać flinty, gotując się do drogi by bronić Polski od Austrji. Odniosło porządny skutek to siarczyste kazanie ks. Kmietowicza – gdy świtać zaczęło, napływały cale oddziały powstańców – górali, uzbrojonych w co kto mógł, a więc pistolet i flinty, kosy , rąbanice, ciupagi, siekiery a nawet widły i cepy. Organista szykował wszystkich i pouczał o karności i przepisach wojskowych.

Gdy noc już zapadła, rozeszli się do pobliskich domów i stodół, aby choć chwilę odpocząć i wyspać się po tak ciężkiej pracy, bo o świcie mieli podążyć do Krakowu. Na końcu wsi i na tak zwanej górze „Cyrylica” obok wsi postawił organista straże, ażeby powstańcy zgromadzeni w Chochołowie bezpiecznie mogli spoczywać, a w końcu po naradzie z księdzem udał się do organistówki na spoczynek.

O przygotowaniach powstańczych w Chochołowie dowiaduje się nadkomisarz finansowy Molitoris w Nowym Targu, dowiaduje się zaś zapewne od jednego ze strażników chochołowskich lub witowskich, że powstańcy uzbroili strażników i zabrali pieniądze z kas .

Molitoris ściąga natychmiast wszystkich filansów z okolicznych wiosek i daje im rozkaz wystąpić zbrojnie przeciw Chochołowianom. Równocześnie też wieść o powstaniu w Chochołowie otrzymuje policyjny sędzia Kulczycki w Czarnym Dunajcu od Dunajeckich górali: Jana Tyrały i Michała Liszki, którzy byli wtedy przypadkowo w Chochołowie i zobaczywszy co się dzieje, zaraz sędziemu o tem donieśli.

Aktualizacja: 27-04-2010r.
Oglądane: 3200 razy

Print Wersja do druku
Inne podstrony z tej kategorii:








Urząd Miasta Nowy Targ, 34-400 Nowy Targ ul. Krzywa 1, tel. 18 2611200
© 2009 Informatyka - Jeżeli widzisz błąd na stronie napisz o tym do nas
Polityka cookies i innych podobnych technologii
SLE