RSS facebook
Dziś mamy: środę
- 17 lipca 2019 roku

198 dzień roku, 29 tydzień roku.
Wschód słońca: 4:52
Zachód słońca: 20:39

Imieniny obchodzą: Aleksander, Aleksy, Andrzej, Bogdan, Dzierżykraj, Januaria, Julietta, Leon, Marceli, Marcelina, Maria Magdalena

BIP Biuletyn Informacji Publicznej

ePUAP

eUrząd
Znajdź żłobek

Pogoda Serwis pogodowy IMGW
Miejski Ośrodek Kultury
Miejska Biblioteka Publiczna
Miejskie Centrum Sportu i Rekreacji
MMKS Nowy Targ
Nowy Targ - stolica Podhala miasto z 670-letnią historią, określane przez wszystkich Górali jako Miasto.

» więcej o mieście

Nasze Osiągnięcia

ISO

#ekoLiderzy2018

JP II Nowy Targ
Nad Dunajcem
Album-Ocalic
NT Szlak Rowerowy
Rowerowy Nowy Targ
PAP Samorząd
Miejska Orkiestra
nowytarg24.tv
PPWSZ
NFOŚiGW
Czyste spalanie
Amazonki
Fundacja im. A. Worw
Aeroklub
WKU Nowy Targ
Pakiet dla średnich
Malopolska

Google Translate - tłumaczenie maszynowe strony:

           
Aktualnie stronę ogląda osób: 50

Jedna wiara, jeden klub
  26-08-2010

W Nowym Targu hokej na lodzie to pasja czwartego już pokolenia

Trzon Podhala stanowili jego wychowankowie, co w polskim hokeju należy do rzadkości. Pod ich naporem padła nawet w play-off armia zaciężna Cracovii! I jak przed laty - znów zabrakło biletów na mecze. Znów kibice śpiewali wniebogłosy: "Od kołyski aż po grób, jedna wiara, jeden klub". Albo inaczej: "Małe miasto, lecz wielki klub. Podhale od kołyski, aż po grób".

Gdyby burmistrza Marka Fryźlewicza spytać, z czego sły­nie Nowy Targ, z pewnością odpo­wiedziałby, że z ko­żuchów, lodów, jarmarków, butów - niekoniecznie marki "Relaks" - i hokeja, który zaczął się tutaj grubo ponad pół wieku temu. Są dwie bramki, płaski i okrąg­ły krążek, a mecz dzieli się na tercje. Na tercje dzieli się też lo­dowisko. Wie to każdy: stary, młody, najmłodszy. W Nowym Targu hokej na lodzie to pasja czwartego już pokolenia. Wszak 19 tytułów mistrza Polski zdo­bytych przez Klub Sportowy Pod­hale Nowy Targ, obecnie Wojas Podhale Sportowa Spółka Akcyj­na, zobowiązuje! Jednak ostatni tytuł, właśnie niedawno wywalczony, to praw­dziwy fenomen; na chłopski ro­zum, nie powinni go zdobyć. Sukces rodził się przecież w bó­lach: kłopoty finansowe, brak stabilizacji, niepewna przyszłość drużyny. A jednak dopomógł zapał...

Czy to była Spójnia, Sparta czy Podhale, zawsze wszystko kręciło się wokół tej jednej dyscypliny. Początki to 1942 r., hokej miał być odskocznią od okupacyjnej rze­czywistości. W Podhalu - klub istniał od 1932/33 r. - grało się dotąd w piłkę nożną i tenisa, upra­wiało lekkoatletykę i narciarstwo. „Nie było lodowiska, sprzętu, ale był zapał czyniący cuda" - pisano potem w lokalnej prasie. Zaczęło się uganianie z kijem za kauczu­kowym krążkiem. Albo za piłką, bo w hokeja grało się nie tylko w zimie, często też latem. Braki techniczne nadrabiano uporem, zadziornością.

- Ten sport przypasował do góralskich charakterów. Walka, nieustępliwość, zaciętość, Podhale brylowało tym w kraju - mówi nie bez dumy Lesław Mikołajski, przede wszystkim wierny kibic Podhala, a dopiero w drugiej kolejności, co podkreśla, przewodniczący Rady Miasta Nowy Targ.

Zaczynało się wszystko na po­dwórkach, albo na zamarzniętym Dunajcu i jego odnogach. Wystar­czył kawałek śliskiej powierzchni. Tam traciło się pierwsze zęby, tam zdobywało się pierwsze szlify. Tam można było wpaść w oko trenerowi, a właściwie starszemu koledze, bo szkoleniowcy też byli miejscowi, przechodzili wcześniej tę samą drogę.

- Grało się ulica na ulicę, osied­le na osiedle. I najlepsi z tych po­tyczek trafiali potem do klubu. Zawsze dobrze działało wyławia­nie talentów - pamięta Marek Fryźlewicz. Sam w młodości o ho­kej ledwie się otarł, nigdy nie upra­wiał go wyczynowo. Choć tradycje rodzinne miał: brat matki Tadeusz Kramarz był zawodnikiem, a póź­niej trenerem Podhala. I to on pro­wadził go na pierwsze mecze spor­towych pupili.

Z kolei Mateusza Iskrzyckiego, lat 24, lewego skrzydłowego, prowadził na lodowisko ojciec, wcześniej zawodnik „Szarotek". Była połowa lat dziewięćdzie­siątych. Zaś Krzysztof Zapała, lat 29, środkowy napastnik, po­szedł w ślady starszego brata:

- Każdy w naszym wieku miał kij, każdy miał krążek. Gdzie się człowiek nie ruszył, wszędzie grano w hokeja.

Obaj to zawodnicy Miejskiego Młodzieżowego Klubu Sportowego Podhale Nowy Targ. To tu rodzą się talenty. Do MMKS trafiają nie­mal wszyscy, którzy przeszli przez klasy sportowe w Szkole Podsta­wowej nr 11 oraz Gimnazjum nr 2 w Nowym Targu. Potem ewen­tualnie w LO im. S. Goszczyńskiego.

A do klas sportowych trafiają ci, którzy wcześniej ganiali za pi­łeczką, zamiast łyżew mając na nogach rolki. I ci, których ojcowie zgodnie z kilkudziesięcioletnią tradycją pewnego dnia zaprowa­dzili na mecz "Szarotek". Mimo silnego mrozu i często wbrew nie­zadowoleniu matek. Robert Furca, dyrektor SP nr 11, przedtem hokeista grup młodzieżowych, reprezentant Pol­ski, zaś od dwudziestu lat trener, właśnie skończył zajęcia z ucznia­mi klasy IV. To pierwszy rocznik, który ma styczność z hokejem na poważnie.

Od 2003 r., dzięki porozumieniu MMKS z Urzędem Miasta Nowy Targ, w tym wieku rozpoczyna się szkolenie nowotarskiej mło­dzieży. Angażuje się samorząd, zatrudniając w szkołach nauczycieli-trenerów; klub, który użycza sprzęt zawodnikom z mniej za­sobnymi kieszeniami, angażują się wreszcie rodzice. Na ich barki spada zakup wyposażenia (1,5-5 tys. zł na początek), opłacanie wy­jazdów itp., wreszcie - dopingo­wanie młodzieży.

- Hokej to bardzo szybka, za­cięta gra. Każdy, kto widział go na żywo albo chociaż w TV, wie, że ilość sytuacji podczas jednej tercji jest ogromna. Trzeba decy­dować w ułamku sekundy, czy podać, czy strzelać samemu. Hokej uczy charakteru: każdy sporto­wiec, nie tylko hokeista, potrafi sobie radzić i z porażką, i z suk­cesem. Uczy też samokontroli, bo trening to jedno, a nauka drugie. Jest zasada: kto nie daje sobie rady z nauką, musi odejść ze szko­ły. I od hokeja - tłumaczy Robert Furca.

Niełatwe to życie. Pięć dni nauki w szkole - przez ten czas jedena­ście godzin zajęć sportowych, szó­sty dzień - turnieje, ogrywanie się z innymi, siódmy dzień - od­poczynek.

- Masa wyrzeczeń, pięk­nie wygląda to dopiero na końcu. Wiadomo, na szczyt dojdą tylko ci, co mają talent, najbardziej pra­cowici, najbardziej wytrwali -nie ukrywa Jacek Szopiński, trener MMKS, czterokrotny mistrz Polski, hokeista "Szarotek" w latach 1982-2000.

W Nowym Targu wszyscy mó­wią teraz o Damianie Kapicy, rocz­nik 1992, napastniku Podhala, który uchodzi za największy talent ho­kejowy w Polsce. Jednak ten talent wcale nie wybuchł nagle, rozwijał się przez lata pod okiem trenera Jacka Szopińskiego. Kapica to tak­że wychowanek MMKS. Przeszedł wszystkie szczeble szkolenia; stał się wzorem do naśladowania dla kolegów.

- Doskonały przegląd sytuacji, czucie gry, jazdą na łyżwach prze­chytrza bardziej doświadczonych zawodników. Ewenement. To był zawodnik od wielu, wielu lat dobrze widoczny na lodzie; wszedł płynnie w pierwszą drużynę. Ale za nim ustawił się już długi sznurek chłopaków z tego lub innych roczników - zachwyca się Miro­sław Mrugała, prezes MMKS Pod­hale Nowy Targ. Bryniczka, Kmiecik, Neupauer, Ziętara, Gaj - żeby wymienić tylko pierwszych z brzegu.

MMKS powstał przez... kłopoty KS Podhale; klubu, jeszcze nie spółki - ta zaistniała w 2001 r. - nie było stać na szkolenie mło­dzieży. Mrugała:
- W latach dziewięćdziesiątych był moment za­stoju, młodzi ludzie zostali... na lodzie. Wtedy sprawy w swoje ręce wzięli rodzice. Gdyby nie oni, Pod­hale nie miałoby wychowanków. I hokeja by w Nowym Targu nie było.

MMKS żyje w symbiozie ze Sportową Spółką Akcyjną; klub daje mu zaplecze drużyn mło­dzieżowych wymagane przez PZHL, spółka ma ułatwiać im grę w ich ligach. Skrupulatnie zapi­sano w papierach, że większość obecnych zawodników Wojasa Podhale SSA to podopieczni MMKS.

- Był okres, że stawiano w Podhalu na zawodników z ze­wnątrz - z innych klubów i z za­granicy. Zgodnie z przepisami kilku mogło grać, a reszta sie­działa na trybunach. Mimo to prócz pensji trzeba było im jesz­cze zapewnić warunki bytowe. Wychowankowie okazali się tań­si, a do tego dla nich przychodziło więcej kibiców. Przecież w No­wym Targu każdy ma hokeistę w rodzinie - zauważa burmistrz Marek Fryźlewicz.

To nie jest wcale łatwy sport; trze­ba być inteligentnym, a z drugiej strony twardym.

- Wszystkie ele­menty trzeba połączyć ze sobą: jazdę na łyżwach, operowanie krążkiem, koordynację, pomyślu­nek na lodzie. Do tego każda in­dywidualność musi się wpisać w piątkę, która wychodzi na lód, a każda piątka w drużynę - mówi Krzysztof Zapała.

Tego uczą się od samego po­czątku podczas żmudnych niekie­dy treningów. Na etapie podsta­wówki czy gimnazjum trudno jesz­cze ocenić, który z młodych za­wodników pokaże się potem w pol­skiej ekstraklasie albo innych moc­nych ligach.

- Może wszyscy, a może żaden; trudno być proro­kiem. Każdy z nich ma białą kartę, każdy zapisuje ją wysiłkiem, po­tem przelanym na treningach - mówi Robert Furca.

Niemal każdy kibic w Nowym Targu, choćby z opowiadań pa­mięta mecz Polski z ZSRR (6-4) podczas Mistrzostw Świata w 1976 r. w Katowicach; reprezentację zdominowali wówczas zawodnicy Podhala. Tak samo każdy marzy, by wróciły czasy wielkich sukcesów, jak w latach 1969-1979 czy 1993-97, kiedy "Gó­rale" zdobywali mistrzostwo Polski rok po roku. Z kibicami bywa róż­nie; czasem przychodzi ich kilku­set, czasem kilka tysięcy. Zależnie od stawki meczu, przeciwnika itp. Również od... temperatury.

- By­wały mrozy trzydziesto-, czterdziestostopniowe; bywało, że w cza­sie tercji trzeba było odgarniać z lodu śnieg. Ludzie skandowali: „ Chcemy dachu, chcemy dachu!". Wcześniej kocem rozprowadzało się wodę, żeby po zamarznięciu była gładź. Trybuny trzeszczały pod naporem kibiców - wspomina Lesław Mikołaj ski.

Bywało, że zawodnicy odmra­żali sobie ręce i nogi, zwłaszcza zanim w 1974 r. oddano do użytku kryte lodowisko. Dobrowolnie opo­datkowało się na nie wielu nowo­tarżan. Problemów nie było, bo hokej to tu niemal religia.

- Teraz również, gdyby trzeba było stanąć murem za hokejem, staną wszyscy mieszkańcy. Nawet jeśli nieko­niecznie chodzą na mecze - uważa Janusz Stopka, naczelnik Wydziału Oświaty Urzędu Miasta Nowy Targ, który ma nadzór nad kla­sami sportowymi. Trudno wymienić wszystkie kluby, w których grają lub grali w mi­nionych sezonach wychowankowie MMKS Podhale Nowy Targ. Re­prezentowali barwy m.in. Cracovii, Zagłębia Sosnowiec, KTH Krynia, Naprzodu Janów, Stali Sanok, TKH Toruń.

- Gdyby ściągnąć wszystkich naszych wychowanków do Podhala, powstałaby mocna drużyna, albo nawet kilka - tak już dawniej bywało - mówi z uśmiechem Ro­bert Furca.

Nie żal więc chyba nikomu pieniędzy, które każdego roku łoży się na szkolenie hokejowej młodzieży.

- Mają pod budkę z piwem iść albo narkotyki wą­chać? Na SSA pieniędzy nie mo­żemy dać. Możemy utrzymywać lodowisko i pomagać w szkoleniu młodzieży. Na to pieniędzy nie skąpimy - przyznaje Lesław Mikołajski.

-  Nawet, jeśli któryś z tych młodych chłopaków nie zrobi ka­riery na lodzie, na pewno odnaj­dzie się w życiu, unikniemy pato­logii - podkreśla Marek Fryźle­wicz.

Chłopcy z Nowego Targu od lat mają jedno marzenie: NHL. National Hockey League to naj­lepsza liga hokejowa świata w Stanach Zjednoczonych. Symbol doskonałości.

Krzysztof Zapała: Każdy z nas o tym marzy, i to od małego. Jednak potem okazuje się, że z Polski droga tam dość daleka, choć możliwa do pokonania.

Z Polaków grali dotąd w NHL tylko Mariusz Czerkawski, Krzysztof Oliwa i Peter Sidorkiewicz. Żaden nie po­chodził spod Tatr, choć Oliwa po powrocie z USA przez sezon grał w Podhalu. Marcin Kolusz, obecnie napastnik Wojas Pod­hale SSA, draftowany był do NHL przez Minnesota Wild, nie zagrał jednak za oceanem ani minuty. Kto wie, może kie­dyś uda się to komuś innemu. Na razie największy dla nich zaszczyt to spalić góralski ka­pelusz kierownika drużyny - tak „Szarotki" od lat świętują sięgnięcie po tytułu mistrza Polski.

(PIOTR SUBIK)











Urząd Miasta Nowy Targ, 34-400 Nowy Targ ul. Krzywa 1, tel. 18 2611200
© 2009 Informatyka - Jeżeli widzisz błąd na stronie napisz o tym do nas
Polityka cookies i innych podobnych technologii
Klauzula informacyjna RODO
SLE